Jesteśmy w ogonie wśród krajów europejskich w zakresie żeglugi śródlądowej. Czy mamy szansę dołączyć do europejskiej czołówki?
REKLAMA
Nasze rzeki, z Odrą i Wisłą na czele, stanowią potencjał dla czynnego włączenia się do europejskiej sieci dróg wodnych. Czynnego, bo w nasze rzeki już są wpisane w trzy europejskie śródlądowe szlaki żeglugowe (E30 – łączący Morze Bałtyckie z Dunajem poprzez Odrę, E40 – łączący Morze Bałtyckie z Dnieprem poprzez Wisłę oraz E70 – łączący Holandię z Rosją i Litwą poprzez Wartę i Noteć). Obecnie nie przekłada się to na wielkość przewozów tymi drogami wodnymi. Oczywistą sprawą jest konieczność realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych warunkujących przywrócenie żeglugi śródlądowej w Polsce do europejskich standardów. Niestety, pomimo ratyfikacji przez Polskę Europejskiego „Porozumienia w sprawie Głównych Śródlądowych Dróg Wodnych o Znaczeniu Międzynarodowym” (Porozumienie AGN) w 2017 r. niewiele się w tej kwestii zmieniło. Udało się oddać do eksploatacji stopień wodny Malczyce i zbiornik retencyjny w Raciborzu. Trwają prace projektowe w odniesieniu do kolejnego stopnia wodnego w Lubiążu i w zakresie infrastruktury brzegowej poprawiające warunki żeglugowe na Odrze Środkowej. Dlatego nie można być optymistą, że Polska w ciągu kilku czy kilkunastu lat będzie mogła w pełni wykorzystywać swój potencjał dróg wodnych na równi z krajami Beneluksu.
Zatem długo musimy jeszcze poczekać, by nasze rzeki były żeglugowe?
Tak, musimy pogodzić się z faktem, że użeglowienie dróg wodnych w Polsce to projekt długoterminowy i potrzebny jest dla niego konsensus o charakterze ogólnospołecznym. Wierzę, że nasze dzieci będą miały szansę zobaczyć barki płynące Odrą ze Szczecina do Gliwic, ale przede wszystkim nie będą skazan...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- wydań magazynu "Logistyka i Magazynowanie"
- Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
- Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
- ...i wiele więcej!